Blog

Moje przemyślenia

Beata Rafalska – Plak

Psycholog

kontakt@psycholog-beata.pl

30/08/2015

Wczesne wspomaganie rozwoju

Wciąż za mało osób ma świadomość, jak można wspierać dziecko w rozwoju. Okazuje się, że można to już robić w okresie prenatalnym. I nie mam tu na myśli tylko prewencji w postaci diety, odpoczynku, dostarczania sobie w tym czasie spokoju i dobrych myśli, czy świadomego unikania tego, co zagraża dziecku (używki, chemikalia, itp.). Chodzi o początki rozwoju więzi, stymulowanie percepcji słuchowej, wzrokowej. Ta wiedza dopiero się rozwija. Natomiast wpieranie rozwoju od pierwszego dnia po urodzeniu, zostało już w obszerny sposób opisane, a co najważniejsze wykorzystane w praktyce. Każda matka, w moim przekonaniu, powinna oprócz położnej mieć możliwość spotkania się z psychologiem, który opowie jej w jaki sposób może działać na rzecz kształtowania funkcji poznawczych własnego dziecka, a także komunikacji między nią a dzieckiem. Stoi za tym ważny neurobiologiczny argument. Mózg dziecka jest bardzo plastyczny, a dzięki neuronom zwierciadlanym mały człowiek jest zdolny do uczenia się już w okresie ciąży. Każdy miesiąc  bez terapii, w przypadku dziecka z zaburzeniami w rozwoju, to czas bezpowrotnie utracony. Zdrowym, dobrze rozwijającym się dzieciom taki rodzaj kontaktu nie zaszkodzi, ale dla dzieci z ciąż zagrożonych, po trudnych porodach to nieoceniona pomoc. Natomiast ja w swojej pracy spotykam matki, które po wielu latach przyjeżdżają i proszą o diagnozę dziecka. Na etapie końca szkoły podstawowej, gimnazjum szanse na efektywną terapię są już naprawdę niewielkie. Często się takiej pracy podejmuję, ale wyobrażam sobie, co moglibyśmy wspólnie zdziałać, gdybyśmy spotkali się zaraz po porodzie. Wiele kobiet nie wie, że sposób w jaki dziecko przychodzi na świat ma znaczenie. Porody opóźnianie, przyspieszane, zbyt późne decyzje o cesarkach, wcześniactwo, niedotlenienia to tylko kilka z sytuacji stanowiących ryzyko uszkodzeń okołoporodowych. Nie spotkałam się z ani jedną kobietą, która w czasie wywiadu powiedziałaby mi, aby ktokolwiek po takim porodzie skierował ją na konsultacje do psychologa, zlecił choćby przesiewowe badanie oceny rozwoju psychicznego w I roku życia. Raczej matki są pocieszane, nadmiernie uspakajane i skazywane na długoletnią niepewność. Po co? Nie wiem. Ja mam taką życiową dewizę. Lepiej coś robić, niż czekać. Tym bardziej, że aktualna wiedza daje gotowe "recepty", konkretne ćwiczenia, co, gdzie, jak. Nie jest to stymulacja po omacku, ale oparta na wiedzy różnych specjalistów kompleksowa strategia działania. I co najważniejsze - to ojciec i matka, a także cała rodzina ma swój udział w tym procesie. Terapeuta ma rolę doradczą, wspiera i monitoruje. Jest obecny. Im więcej osób zaangażowanych, im więcej czasu poświęconego na skierowaną ku rozwojowi "zabawę", tym szanse są o wiele większe.